Strugi spowodowane przypływami

Rozpowszechniona jest wiedza, iż oscylacjom przypływów i odpływów towarzyszą zwykłe prądy, zmieniające się regularnie i przybierające kolejno taki sam kierunek jak przypływ i odpływ. Jest to zjawisko istotnie dość pospolite, zwłaszcza w ujściach rzek.

Jednakże owa współczesność poziomych prądów z pionowym kołysaniem się oceanu, nie napotyka się  we wszystkich miejscowościach; ponieważ przypływ jest zwyczajnym wzdęciem wody, może więc podnieść się, nie sprawiając żadnego poruszenia w tym lub owym kierunku.

Przykład tego widzimy na morzu Irlandzkim, tak obfitym w ciekawe zjawiska morskie. Pośród kanału, dzielącego wyspę Mau od Irlandii, powierzchni wody jest zupełnie spokojną między przeciwnymi prądami, chociaż w tern miejscu woda podnosi się na 6 metrów w chwili najsilniejszych przypływów. Odwrotnie; prąd spowodowany spotkaniem się przypływu i odpływu, bywa obdarzony znaczną szybkością tam, gdzie powierzchnia morza ani się wznosi, ani opada, z przyczyny interferencji (krzyżowania) dwóch fal. Zjawisko takie widzimy w Courtown na brzegu Irlandii. Na koniec pewna fala, może obrać stały kierunek i płynąć przez dwie przyległe przestrzenie morskie, z których jedna znajduje się w fazie przypływu a druga w fazie odpływu.

Prądy powstające w cieśninach z powodu różnicy poziomu, bywają niekiedy nader gwałtowne, i ze względu na ich nagłe zmiany, oraz spławiane wiry, zaliczają się do najniebezpieczniejszych zjawisk oceanicznych. Na przykład wnijście do zatoki przy wyspach Normandzkich jest istotnym postrachem dla marynarzy z przyczyny zatrważającej szybkości prądów przypływowych. Wir w cieśninie Blancharda, oddzielającej przylądek Hogue od angielskiej wyspy Alder-ney, a na południu pasaż Deroute, zaliczają się do najniebezpieczniejszych pomiędzy tymi wąwozami morskimi.

Przez cieśniny wysp Hebrydów, Orkadzkich, Szetlandzkich, Paroerskich, Loffodeńskich, gdzie skały i głazy najeżyły nierówne i przepaściste dno morskie – przebiegają również szybkie przemienne prądy przepływu i odpływu. Najstraszniejszym z owych przejść, jest prawdopodobnie przejście Great – Gulf, albo Coirblireacain, otwarte między wyspami Jura i Searba, na zachodniej stronic Szkocji. Przy każdej zmianie przypływów powstaje tu prąd, dążący kolejno ku brzegom lądu lub ku pełnemu morzu; marynarze utrzymują, iż szybkość tego prądu wynosi co najmniej 20 kilometrów, to znaczy, że na lądach stałych żadna z wezbranych rzek nic pędzi swych nurtów z taką gwałtownością.

Bardziej znane chociaż mniej gwałtowne starcie się nurtów, objawia się na południowym krańcu archipelagu Loffodeńskiego: jest to Moskoes-strom, zwany również przez marynarzy Mael-strom. Posępna wyobraźnia ludów północnych, zawsze skłonna stwarzać potwory, umieściła w cieśninie Moskoe-stromu ośmionoga, ramiona którego miały jakoby po kilkaset metrów długości i sprawiały olbrzymi wir w wodzie, aby przyciągać i połykać statki. Z owej starożytnej legendy pozostało u niektórych ludów mniemanie, iż prąd ten jest rodzajem lejkowatej przepaści, do której pływające przedmioty zbliżają się stopniowo, zakreślając coraz węższe koła, aż w końcu pogrążają się na wieki w tej wirującej studni. Nic w tym niema podobnego do prawdy; jedynymi odmętami są tu małe boczne wiry, wywołane spotkaniem się prądów i mające zaledwo 2 lub 3 metry głębokości.