Przypływy i odpływy na morzach śródlądowych

Nawet na obszernym morzu Śródziemnym przypływy są mało widoczne, z wyjątkiem tych jakie spotykamy w zatokach Syrtów, między starożytną Pentapolą i Tunisem. W owych miejscowościach zjawisko przypływu i odpływu odbywa się z największą regularnością i przebieg jego można obserwować równie łatwo jak na oceanie. Koło wyspy Dierbach, starożytnej wyspy Zotofagów, przeciętna szerokość fali, według Wiktora Guerin, dosięga 3 metrów. Tak znaczna wysokość fali na wybrzeżu Syrtów pochodzi zapewne stąd, że południowa część Śródziemnego morza od Port-Saidu do Ceuty, przedstawia jedną tylko kotlinę, o wybrzeżach mało urozmaiconych; przeciwnie, od strony Europy dzieli się morze na mnóstwo drobnych mórz częściowych, jak morze Sardyńskie, Adriatyckie, Jońskie, Archipelag. W owych drugorzędowych zbiornikach, dzienne wahania się fali są prawic niewidoczne dla marynarzy z wyjątkiem Wenecji, gdzie różnica między przypływem a odpływem w fazie nowiu i pełni księżycowej waha się między 60 i 90  centymetrami. Pod Liworno przypływ wznosi się przeszło na 30 centymetrów; na wybrzeżach Zante na morzu Jońskim, dochodzi tylko 15 centymetrów; na koniec przy Corfu nie przewyższa 20 milimetrów.

W innych zamkniętych morzach europejskich, przypływy są równie nieznaczne. Dosięgają one przeciętnie 40 centymetrów w Zuider-Zee, a podczas burz i w epoce porównania dnia z nocą, przypływy dochodzą tam do 1 metra 10 cent. Morze Bałtyckie, węższe od Śródziemnego i bardziej zasiane wyspami, podlega wskutek tego wahaniom się nader słabym: dlatego też nazywano go morimarusa, co w języku celtyckim oznacza Martwe morze. Żeglarze nie zwracają tu wcale uwagi na zmiany poziomu, sprawiane przypływem i odpływem: rachują się oni jedynie z wiatrami, prądami i rozmaitymi meteorami powietrznymi. W Wismarze, tylko dzięki kilkuletniej obserwacji poziomu wód, zdołano wywnioskować, iż między przypływem i odpływem istnieje, prawdopodobnie, różnica 8 centymetrów; koło Stralsundu różnica wynosi tylko 4 centymetry; w Memel  dochodzi ona zaledwo do l centymetra. Ważniejsze różnice, widoczne na poziomie morskim, pochodzą od wiatrów, prądów i zmian w ciśnieniu atmosferycznym.

Ujścia rzek, wpadających do mórz o silnych przypływach, jak Atlantyk północny, różnią się wielce od ujść, dochodzących do mórz o nieznacznych falowaniach jak morze Bałtyckie i Śródziemne. W ujściach gdzie morze regularnie wznosi się dwa razy dziennie nader wysoko, zwalcza ono wielkie przeszkody w postaci piaszczystych ław podmorskich, nagromadzonych u ujścia rzeki; tam zaś, gdzie poziom morza pozostaje zawsze jednakowy, groble z mułu lub piasku, układają się jako brzegowe wały pomiędzy słodką i słoną wodą i zamykają wnijście do koryta rzeki. Np. Rio Magdalena i Atrato przy morzu Antylskim, Rodan, Pad i Nil przy morzu Śródziemnym, wylewają swe wody przez wały, w najniższym miejscu mające częstokroć zaledwie metr wysokości. Natomiast Amazonka, rzeka S-go Wawrzyńca, Gironda, Tamiza w każdej chwili dają swobodne wejście statkom.

Ta rozmaitość budowy ujść rzecznych posiada nader doniosłe następstwa dla handlu tych krajów, przez które wielkie rzeki płyną. W ogóle porty nad rzekami nie mającymi przypływów, nie mogą być budowane przy samem ujściu dla braku wody a kupcy zmuszeni są, obierać dla swych składów miejscowość położoną na wybrzeżu morskim, w pewnej odległości od ujścia rzeki piaskiem zamulonej, na przykład Marsylia, gdzie ześrodkowują się główne operacje handlowe wielkiego dorzecza Rodanu, zbudowaną jest na wybrzeżu głębokiej zatoki morza Śródziemnego, zdała od iłowatych półwyspów, między którymi uchodzi Rodan. Aleksandria, wielki port Delty egipskiej, znajduje się na zachód od ujścia Nilu; Wenecja daleko leży od ujścia Padu, Livorno zmuszone jest bronić swego portu od zbliżania się rzeki Arno; Barcelona nie leży przy ujściu Ebro; Kartagina indyjska i Santa-Marta komunikują z wielką Magdaleną tylko przez kanały zaledwo spławne. Wyjątki od tej zasady są nieliczne; możemy jako znajdujące się  w odmiennym położeniu wymienić; Gdańsk nad Wisłą, Szczecin nad Odrą, Galac nad Dunajem, Nowy Orlean nad Missisipi.

Przeciwnie, przy morzach, mających silne przypływy, główne porty znajdują się nie na wybrzeżu morskim, lecz nad rzekami, a nawet na pewnej odległości od ujścia, niedaleko miejsca, gdzie fale, wznosząc sic; dwa razy dziennie, zamieniają rzekę na istną zatokę morską; Londyn, Hamburg, Nantes, Bordeaux, Rouen, i wiele innych miast powoli powstawało pod wpływem wymagań handlu, o ile możności w głębi lądów, w takim mianowicie miejscu, gdzie głębokość wody oraz natężenie przypływu ułatwiają zbliżanie się okrętom. Jednakże teraźniejsze statki potrzebują głębszego zanurzania się, niż statki z dawniejszych czasów, stąd liczne porty rzeczne stały się niewystarczającymi. Dla tej przyczyny Londyn zmuszony był stopniowo przybrać sobie do pomocy porty Deptford, Woolwich, Millwal Gravesend; Rouen został powoli zastąpiony przez Hawr, jako port międzynarodowego handlu, a z miastem Nantes zaczyna rywalizować obecnie Saint-Nazaire –  skromniuchny jeszcze przed niewielu laty port morski.