Prądy przypływowe

Prądy przypływowe, powstające u ujścia rzek sprawiają wprawdzie rozruch mniej niebezpieczny niż w archipelagach, lecz miewają często wygląd równie imponujący. Zjawisko to otrzymało we francuskim języku nazwę mascarei albo barre. Dotarłszy do zatoki rzecznej, nurt przypływowy, opóźniony w swym biegu przez mielizny i zwężony przez wybrzeża, zmuszony jest wznieść się jako wysoka fala z przyczyny tarcia wody o łożysko. Zatem wszystkie ujścia rzek i wszystkie drobne zatoki, do których wciska się przypływ, miewają gwałtowne starcia się dwóch prądów (mascarct); lecz w wielu miejscach regularna pochyłość dna, jednostajność brzegów albo też krzyżowanie się rozlicznych prądów, osłabiają pierwsze kołysanie się fali przypływu i mieszają ją z innymi falami. Przeciwnie w niektórych miejscach jak w ujściach rzek Amazonki, Hougly, Sekwany, Dordogne, Elby, Wezery, wszystkie topograficzne warunki złożyły się na to, aby wznieść wyżej wał wodny (mascarct). Przedstawia się on wówczas jak ruchoma ściana, wznosząca się między brzegami ujścia.

Zjawisko to było najregularniej i najstaranniej obserwowane u ujścia Sekwany. Biegnąc od strony morza z szybkością 5 do 7 i pół metrów na sekundę, ściana wodna zostaje zgięta w środku, pod naciskiem prądu rzeki. Końce olbrzymiego rogala rozsypują się na wybrzeżach w postaci piany, zaś w środku łuku gładka i okrągła fala płynie spokojnie, nie marszcząc nawet wody przed sobą. Wał ten wije się na rzece niby wąż olbrzymi; wznosi się on na 2 i 3 metry ponad płaszczyzną wodną, a za nim piętrzą się równic wysokie współśrodkowe fale, wysłane przez przypływ. Wszelkie przeszkody, jakie wał wodny na swej drodze napotyka, rozjątrzają go i wzmagają jego rozpęd; nareszcie fala wszedłszy do szerszej i głębszej części łożyska, uspakaja się i zniża stopniowo, dopóki nic napotka innej mielizny albo przylądka.

Trwanie i wysokość przypływu słabną w miarę posuwania się wody wyżej po łożysku rzeki. Gdy następuje odpływ, jest on zmuszony odprowadzić do morza nie tylko tę wodę, którą przyniósł przypływ, lecz zarazem i wodę słodką, płynącą z górnej części rzeki i dlatego normalny jego bieg ku morzu, powinien trwać dłużej niż napływanie fal podczas przypływu.

W każdym punkcie łożyska rzecznego, trwanie przypływu jest tym krótsze, im bardziej ów punkt oddalonym jest od morza; siła przypływu wyczerpuje się powoli i u kresu biegu wpływ jego wyraża się tylko chwilowym spóźnieniem szybkości prądu rzecznego. Na Garonnie przypływ idzie w górę aż na 160 kilometrów; na rzece Hudson woda, podtrzymywana przez przypływ, wznosi się jeszcze na 30 centymetrów pod Albany, położonym o 235 kilometrów powyżej Nowego-Yorku. Na Amazonce woda napływająca z morza powiększa masę wody tej olbrzymiej rzeki, oraz wszystkich jej dopływów aż poza Santorem, położonym w odległości 1000 kilometrów od początku ujścia.

Przyciąganie księżyca i słońca wywiera swój wpływ na morza zamknięte, zarówno jak na wielki ocean; lecz w kotlinach zbyt małych rozmiarów, przypływ nie znajduje niezbędnej przestrzeni, aby się wznieść i rozminąć w sposób widoczny. Jezioro Michigan, którego powierzchnia, wynosi 62,000 kilometrów kwadratowych, jest najmniejszą talią jeziorową, na której dojrzano dokładnie regularny powrót przypływu i odpływu; według porucznika Grahama, szerokość fali dochodzi tu do 75 milimetrów. Nie ulega wszakże wątpliwości, że i mniejsze jeziora miewają normalne drgania, powtarzające się co godzin dwanaście; staranne wymiary prawdopodobnie wykryją to z czasem.