Ciepłota morza cz. 5

Częstokroć odważni podróżnicy, zapędzający się aż poza morze Baffińskie, zostają tym sposobem przez prąd o setki i tysiące kilometrów wstecz cofnięci. W 1777 r. kra koło Szpicbcrgu zwróciła z drogi dziesięć statków holenderskich i, zapędziwszy je na 2,000 kilometrów przeszło ku południo – zachodowi, zdruzgotała po drodze. Prawdopodobnie takież zjawisko przeszkodziło kapitanowi Parry dotrzeć do północnego bieguna. Zbliżywszy się do tego punktu więcej niż wszyscy jego poprzednicy, Parry puścił się naprzód sankami przez ogromną krę, lecz pomimo wielkiej przestrzeni, którą przebiegł pozornie w kierunku bieguna, co dzień oddalał się od celu, do którego dążył; albowiem kontynent lodowy wraz z podróżnikiem chyżo pędził ku południu. Czasami białe niedźwiedzic, przyniesione przez płyty lodowe, wylądowują na brzegach Laponii. W 18Ó9 r. załoga niemieckiego statku Janza, opuściła rozbity okręt i wylądowała ze swymi łodziami na lód, który niósł rozbitków ku południu przez 237 dni.

okna energooszczędne kraków

Topniejącą krę lodową unosi prąd i kruszy na kawały, które, uderzając jedne o drugie, łamią się dalej, niekiedy ponownie spajają i zmieniając swój punkt ciężkości, piętrzą jako wieże i iglice potworne. Wśród tych szczątków pływają potężniejsze jeszcze masy lodu, są to odłamy lodowców się uszczających się z gór Grenladzkich, Szpicbergu i innych miejscowości północnego bieguna; lodowe te masy znalazły się w morzu wskutek tego, że woda stosunkowo letnia podmyła ich podstawy i zmusiła je do zawalenia się; albo też wynurzyły się one z chłodnych głębin morskich, w których lodowce posuwały się z wolna.

okna energooszczędne kraków